„Polska” – sonet Alfreda Tennysona
Jak długo, wielki Boże, pod butem swołoczy
Ostatniej i najgorszej będą duch i ciało
Deptane? Serce Polski bić wciąż nie przestało,
Mimo że krew jej święta bruzdy w polu broczy,
A w każdym z miast spalonych lud, unosząc oczy,
Woła do
Ciebie, abyś potęgę zuchwałą
Barbarzyńców ze Wschodu wstrzymał, nim nawałą
Po nowe berło z granic rozległych wykroczy;
Woła do Ciebie: „Panie, jakże to być może?
Jak długo
srogi Moskal będzie władzą swoją
Ciemiężył te rejony?”.
Przebacz, żeśmy sami
Drwili, gdy ją rozdarto, sprawiedliwy
Boże;
Przebacz, że nie wspieramy tych, co słusznie stoją
W
sprawie, którą krwistymi trzeba płakać łzami.
Przekład: Jarek Zawadzki
Poland
How long, O God, shall men be ridden down,
And trampled under by
the last and least
Of men? The heart of Poland hath not
ceased
To quiver, tho’ her sacred blood doth drown
The
fields; and out of every smouldering town
Cries to Thee, lest
brute Power be increased,
Till that o’ergrown Barbarian in the
East
Transgress his ample bound to some new crown:
Cries to
thee, “Lord, how long shall these things be?
How long this
icyhearted Muscovite
Oppress the region?” Us, O Just and
Good,
Forgive, who smiled when she was torn in three;
Us,
who stand now, when we should aid the right
A matter to be wept
with tears of blood!

Komentarze
Prześlij komentarz