Poezja naukowa
Henri de la Ville Mirmont
Przekład: Jarek Zawadzki
Nauka i poezja to dwa zjawiska, które trudno pogodzić. Od czasów Lukrecjusza nie było poety, który potrafiłby je połączyć. Jedno unicestwia drugie, a wiersz staje się albo banalny, albo nieznośnie ciężki. Niezliczone poematy dydaktyczne, którymi początek tego stulecia1 zdążył nas znużyć, nie są w stanie podważyć tej opinii. Autor Skamielin jest, o ile mi wiadomo, jedynym człowiekiem po Lukrecjuszu (a przed Sullym Prudhomme’em), który sprostał temu trudnemu zadaniu.
![]() |
| Louis Bouilhet, Skamieliny ebook i papier |
Théophile Gautier nazywał jego dzieło „być może najtrudniejszym, jakiego podjął się kiedykolwiek poeta”. Gustave Flaubert widział w nim „Jedyny poemat naukowy w całej literaturze francuskiej, który pozostaje zarazem prawdziwą poezją”. Cóż można dodać do tej podwójnej pochwały, która nie wymaga żadnego uzupełnienia?
Poemat Skamieliny to krótki epos, liczący 7762 wersów, w którym Bouilhet ukazuje, jak
W samotności i w ciszy wiek za wiekiem płynie.
Mamy tu do czynienia przede wszystkim z ponurym obrazem niemej natury. Księżyc roni srebrne łzy, które opadają na świat nieznający jeszcze życia. Potem
Coś zielonego z ziemi się nagle wynurza.
Pośród żółtego mchu i rdzawych porostów pojawia się potężna roślinność, która zdobywa i ożywia martwy świat. Oto płodne zwycięstwo powszechnego życia, które opiewał Lukrecjusz:
Coś się zaraz wyłoni z drgającej przyrody.
Poeta pozwala nam uczestniczyć w narodzinach świata roślin, gdzie nie ma jeszcze zwierzęcości, która jednak wkrótce pojawia się jako „straszny widok dla oczu”, czyli pierwszy potwór morski – zdeformowany i przerażający, ale będący jednocześnie pierwszym żywym stworzeniem, które obdarzone zostało głosem, a raczej krzykiem:
Wrzask na dnie samotności
głębokiej rozbrzmiewa,
A wszechświat zatroskany słucha
krzyku, który
Cały firmament teraz wypełnia ponury.
Ale wraz z nadejściem nowego życia rozpoczyna swoje panowanie bezlitosna wojna, widzimy bowiem, jak ów nieznany potwór, który
[...], pełznąc, muskuły
napręża
I na plecy jaszczurcze przechyla łeb węża,
podejmuje śmiertelny pojedynek, mierząc się z inną równie odrażającą zwierzyną, której
Głowa zaś, pysk zwężając,
staje się dwojaka
Wpierw jak u krokodyla, potem jak
u ptaka.
Po walce nastaje spokój:
Powietrze takie słodkie! Niebo pełne słońca!
Dzieło stworzenia trwa nadal; pojawiają się owady, a potem ptaki. Wreszcie czworonogi, których przybycie poeta wita z uniesieniem:
Idą górskie zastępy. Idą,
ciągną zgrają!
[…]
Każdy ze szczytów żyje! Każda
góra trzeszczy!
Wzruszają go „zanikłe już światy”; wizja porywa jego duszę. Świadomy nieustannej ewolucji i wiecznego powstawania kontempluje w duchu „cudny kosmos”, który „stulecia wyśniły”.
Ostatnim stadium powstawania świata jest stworzenie ludzkości: wersy, godne samego Lukrecjusza, ukazują nam człowieka rzuconego nagiego na gołą ziemię, jak pisał Pliniusz. Człowiek stopniowo staje się niekwestionowanym władcą świata, który zdawać by się mogło powstał po to, aby go zmiażdżyć.
Świat pokonany został, niebo jeszcze trwało.
Człowiek zapełnia ów pokonany świat bóstwami stworzonymi na własne podobieństwo. Nadużywa swej siły, pozwala się ujarzmić rozpuście – on, który ujarzmił żywioły. W końcu odchodzi, gdyż zasługuje na zagładę tak samo, jak pradawne gatunki, które dominowały na ziemi przed nim, a których już nie ma:
Tak oto się zaczyna wielkie
wymieranie.
[…]
Ogromne szczątki przez pług rozbite czy
bronę,
Ściśnijcie się pod ziemią, abyśmy pospołu,
Bracia
potworni, spali na łożach z popiołu.
Poeta jednak nie poprzestaje na tej wizji rozpaczy; wierzy w nieustanne odnawianie się bytów, a Skamieliny kończą się pięknymi, spokojnymi strofami, stanowiącymi swoiste wyznanie wiary w ową przyszłość, w której
Istota
odnowiona
[…],
Silniejsza i jaśniejsza powstanie
niż ty.
Niż ty, śmiertelniku, który musisz zniknąć z powierzchni ziemi, gdyż minął twój czas.
To jeden z tych eposów, w których objawia się nam prawdziwy poeta w starożytnym znaczeniu tego słowa: twórca. Jak ongiś absolwent szkoły średniej w Rouen zaczerpnął ze swoich studiów klasycznych, później uzupełnionych, intuicję świata rzymskiego, który ożywa w poemacie pt. Melœnis, tak również w badaniach historii naturalnej student-poeta odnalazł wspaniałą wizję pierwotnego świata oraz naukową zapowiedź świata przyszłego — ideę odtworzonej przeszłości i domniemanie tajemniczej przyszłości, które poemat Skamieliny przywołuje.
_________________
1 Tekst niniejszy napisany został w XIX wieku.
2 W moim przekładzie wiersz liczy sobie 786 wersów.

Komentarze
Prześlij komentarz