Trzy królestwa (opowieść)

Kłębią się fale w Jangcy i na wschodzie giną;
Dzielni bohaterowie przemkną jak te wody.
Nie masz z klęsk czy ze zwycięstw zysku ani szkody.
A te góry zielone tak, jak dawniej stoją,
Czerwienią się na niebie wciąż słońca zachody.

Rybak i zbieracz chrustu na ostrowie siedzą;
Spowszedniał im wiatr wiosną i księżyc jesienią.
Niefiltrowaną wódkę dwaj starcy docenią.
Radośnie popijając ze wspólnego dzbana,
Ileż wielkich wydarzeń na żarty zamienią?

Trzy królestwa

napisał prozą Luo Guanzhong (羅貫中)
przełożył wierszem Jarek Zawadzki

Księga pierwsza

Trzech śmiałków zawiązuje przymierze podczas biesiady w brzoskwiniowym sadzie.
Dzielni mężowie zdobywają pierwsze zasługi, tłumiąc rebelię Żółtych Chust1.

Co dawno się złączyło, dąży do podziału,
A co długo rozbite, scala się pomału.

Kiedy to przed wiekami nad własną mogiłą
Królestwo Zhou2 już długo pochylone było,
Siedem państw się ścierało3, aż do wielkiej klęski,
Gdy je wszystkie pokonał władca Qin zwycięski4.
Ledwie Qin legło w gruzach, nie znając spokoju,
Chu i Han przeciw sobie stanęły do boju.
Han nad Chu przeważyło potęgą oręża5,
Poczynając od tego, że białego węża
Wielki Pradziad dynastii rozciął na swej drodze6.
Han więc kraj zjednoczyło, Chu rujnując srodze.
Za rządów Guangwu przyszło wielkie odrodzenie7,
A cesarstwo niejedno jeszcze pokolenie
Do czasów panowania Xiana trwało, po czym
Trzech mężów podzieliło się imperium smoczym.
Już pod rządami Huana i Linga należy
Szukać przyczyn zamętu, gwałtów i grabieży8.
Dobry władca uczciwych poddanych docenia,
Ale Huan takich ludzi wtrącał do więzienia,
Ufał za to eunuchom, a po jego zgonie
Cesarz Ling przejął władzę. Choć na smoczym tronie
Zasiadając, mógł liczyć na radę od pana
Wielkiego generała Dou Wu i Chen Fana,
Który był mu mentorem, nie raz się zdarzało,
Że eunuch Cao Jie z kliką dzierżył władzę całą;
Dou Wu i Chen Fan spisek zawiązali wtedy,
By go zgładzić, czym sobie napytali biedy,
Gdyż wszystko wyszło na jaw, i od owej chwili
Kastraci jeszcze bardziej się rozpanoszyli.

Drugiego roku Jian’ning9 czwartego miesiąca
W dniu, kiedy Księżyc wschodzi o zachodzie Słońca10,
Syn niebios osobiście udał się do Sali
Łagodnej Cnoty, którą pięknie zbudowali
Nadworni rzemieślnicy. Ledwie siadł na tronie,
Kiedy z rogu komnaty dzikim wichrem zionie.
Zobaczył, jak z podciągu11 spada wąż zielony
I wije się u tronu. Struchlał przerażony.
Przyboczni na ratunek do pałacu śpieszą.
Urzędnicy, jak przyszli, tak czmychają rzeszą.
Chwilę potem po wężu nie było ni śladu.
Nagle piorun! Ulewa przy udziale gradu
Przez pół nocy szalała i nie szczędząc gromów,
Liczne dachy zniszczyła, wiele burząc domów.
Czwartego roku Jian’ning drugiego miesiąca
Ziemia drżała w Luoyangu12, a fala rycząca
Z oceanu wtargnęła na brzeg tej krainy
I mieszkańców wybrzeża porwała w głębiny.
Pierwszego roku Guanghe13 dnia pewnego kura
Zmieniła się w koguta14, potem czarna chmura,
Co ponad dziesięć sążni15 liczyła bez mała,
Salę Łagodnej Cnoty po brzegi zalała
W tym samym roku – ale miesiąca szóstego,
Kiedy blasku Księżyca ludzie nie dostrzegą16.
Jeszcze później siódmego miesiąca jesienią17,
Widziano, jak się barwy łuku tęczy mienią
Nad Gmachem Nefrytowym. Stoki popękały
W Wuyuanie i urwiska odpadły od skały.
Mnożyły się bez końca niepomyślne znaki.
To nie mógł być przypadek – pewnie zwiastun jaki.

Cesarz wydał więc edykt, aby urzędnicy
Odnaleźli przyczynę utrapień stolicy.
Cai Yong, doradca dworu, monarsze odpowie
W memoriale do tronu, że „dziś eunuchowie
I kobiety się biorą wespół do rządzenia,
Przez co tęcza opada18 i kura się zmienia”.
Pisał wprost i dosadnie. Cesarz przetarł oko,
Gdy dokument przeczytał, i westchnął głęboko,
Po czym poszedł się przebrać19. Skończyła się rada,
Ale Cao Jie ukradkiem za władcą się skrada,
Podglądając to pismo o zgubnej dlań treści,
Którą wnet swym przybocznym dokładnie obwieści.
Oskarżono więc Yonga za inne przewiny
I wygnano z pałacu na sielskie dziedziny.

Potem klika złożona z Zhao Zhonga, Zhang Ranga,
Fenga Xu i Duan Guia, Cao Jie i Cheng Kuanga,
Jiana Shuo i Xia Yuna, Guo Shenga, Hou Lana
Została do istnienia tajnie powołana.
Dziesięciu Stałych Dworzan – tak o nich mówiono.
Cesarz wielbił Zhang Ranga, „tatkiem” zwał go pono.
A polityka dworu z dnia na dzień murszała.
Serca ludzi stwardniałe jak lód albo skała
Bunt obmyślać zaczęły i niczym rój pszczeli
Bandyci wszelkiej maści tłumnie się zlecieli.

W odległej prefekturze Wielkiego Jelenia
Żyło wówczas trzech braci znanych nam z imienia:
Zhang Jue, Zhang Bao i Zhang Liang. Zhang Jue liczne strony
Ksiąg przestudiował – był więc nieco wykształcony.
Kiedy razu pewnego zapuścił się w góry,
Aby tam ziół nazbierać, spotkał starca, który
Oczy miał nefrytowe, a po twarzy młody
Był niczym dziecko. W ręku zaś kostur z łobody
Trzymał. Zawołał Zhanga, by ten kroki swoje
Pokierował do groty, gdzie starzec trzy zwoje
Ksiąg niebiańskich mu wręczył, mówiąc „To Zasady
Najwyższego Spokoju
”, po czym takiej rady
Udzielił: „Głoś wszem wobec niebiańskie nakazy
I nieś ludziom zbawienie, ale w sercu skazy
Niecnych myśli nie hoduj – ty ani nikt z braci –
Gdyż dobroć się dobrocią, a zło złem odpłaci.”
Zhang Jue zapytał starca, jakże się nazywa,
Któż on i jaka jego jest postać prawdziwa.
„Jestem ów nieśmiertelny”, odrzekł jemu zatem,
„Którego nazywają Południowym Kwiatem20”.
Ledwie mówić był skończył, gdy niespostrzeżenie
W lekki podmuch się zmienił i prysł jak marzenie.
Zhang Jue zabrał więc książki. Od świtu do nocy
Pilnie ślęczał nad nimi – w końcu nabył mocy,
Dzięki której mógł wichry wołać oraz deszcze,
A przez to nowe imię zyskał sobie jeszcze:
Nazywano go teraz Mistrzem Taoistą
Najwyższego Spokoju – wolą Niebios czystą.

Pierwszego roku Zhongping21 pierwszego miesiąca
Szerzyła się zaraza lud dziesiątkująca.
Zhang Jue, rozdając wtedy wodę zaklinaną22,
Co leczyć miała, nowe był otrzymał miano:
Dobrotliwego Mędrca. Adeptów uczony
Miał więcej niż pięciuset; cztery świata strony
Zjeździli, wypisując i głosząc zaklęcia.
Gdy liczba uczniów wzrosła już nie do pojęcia,
Trzydzieści sześć oddziałów lokalnych powstało.
Jeśli kilka tysięcy miał oddział to mało:
Przeszło dziesięć tysięcy co większe oddziały,
A pomniejsze co najmniej sześć tysięcy miały
Albo siedem – a każdy, o którym wspomniałem,
Miał przywódcę, którego zwano generałem.
Mówią, że „teraz Niebo Zielone umiera,
Żółtego Nieba zatem następuje era23”.
Mówią też, iż „rok jia-zi24 szczęśliwy dla świata
Będzie jak żadne inne, co minęły, lata”.
Ludzie pisali jia-zi u drzwi białą gliną,
Którą gdzieniegdzie zwykło się zwać aluminą25.
W ośmiu prowincjach tłumnie mieszkańcy w tej chwili
Dobrotliwego Mędrca z oddaniem wielbili.

Zhang Jue posłał Ma Yuanyi, złota i jedwabi
Każąc wziąć, ile zdoła, w nadziei, że zwabi
Tym eunucha Fenga Xu, który zechce może
Zostać jego człowiekiem na cesarskim dworze.
„Najtrudniej serca ludu zdobyć”, rzekł do brata
Zhang Jue. „Dziś lud po naszej stronie – wielka strata
Nie wykorzystać tego i nie podbić świata”.
Wnet pod żółtą chorągwią postawił drużynę
I wybuchu powstania naznaczył godzinę,
A jednocześnie posłał Tanga Zhou: niech śpieszy
Do Fenga, a nie spóźni się donieść depeszy.
Zhou jednak ledwie stanął u cesarskich progów,
Zmienił plan i przyjaciół wydał w ręce wrogów.
Cesarz wezwał do siebie wtedy generała
He Jina, rozkazując, by armia schwytała
Ma Yuanyi, po czym ścięła – i tak też się stało.
A Fenga Xu wraz z jego kamarylą całą
Wtrącono do karceru. Kiedy nieudana
Intryga wyszła na jaw, nie czekał do rana;
Jeszcze nocą poderwać wojska było trzeba.
Tytułował się Zhang Jue Generałem Nieba,
Zhang Bao był Generałem Ziemi, Zhang Liang – Ludzi.
Wyruszyli czym prędzej, nim się świat obudzi.
Nie raz wszystkim obwieszczał: „Han już się skończyło;
Wielki Święty się zjawił z niebywałą siłą.
Spełniajcie wolę Niebios, prawe wiodąc życie,
A w Najwyższym Spokoju szczęścia dostąpicie”.
Żółtą chustą lud prosty obwiązywał głowy,
I za Zhangiem Jue ruszał na bój brawurowy.
Dziesiątki już i setki tysięcy bez mała
Ich było, a liczebność z dnia na dzień wzrastała.
Wojska dworskie, kurz widząc i słysząc okrzyki,
Z przerażenia gubiły ustalone szyki.
He Jin wysłał memoriał, w którym pilnie prosił
Cesarza, aby edykt czym prędzej ogłosił
Wzywający natychmiast wszystkich do obrony,
Gdyż musi zryw bandycki zostać poskromiony.
Posłał He Jin do akcji na czele oddziałów
Doborowych średniego szczebla generałów:
Zhu Juna, Huangfu Songa i jeszcze Lu Zhi’ego,
By z trzech stron wrogów zdusić, zanim się spostrzegą.

Ponoć wówczas przez Zhanga zgromadzone siły
Granicę terytorium Youzhou przekroczyły
Zarządzanego wówczas przez Liu Yana, który
To z Jinglingu pochodził, miasta prefektury
Jiangxia – a był potomkiem rodu wielkich panów:
Król Gong z Lu był mu przodkiem, syn cesarza Hanów26.
Słysząc, że armia łotrów coraz głębiej wnika
Na obszary prowincji, spytał pułkownika
Zou Jinga, jak pokonać bandyckie oddziały,
Ten mu na to: „Wróg liczny, a mój pułk jest mały.
Światły książę27 powinien, najszybciej jak zdoła,
Zgromadzić wojsko, które wrogom stawi czoła”.
Liu Yan pomysł zachwalił, po czym podjął kroki
I powszechne ruszenie ogłosił bez zwłoki.

Kiedy tekst obwieszczenia wydany przez władze
Do powiatu Zhuo dotarł, nie uszedł uwadze
Mieszkającego tutaj wtedy śmiałka, który
Do książek się nie garnął, łagodny z natury,
Małomówny, nie dawał nigdy znać po sobie,
Czy się cieszy, czy gniewa – skrywał pasje obie –
Wielkie żywił ambicje, chętnie znajomości
Zawierał ze śmiałkami, zapraszając w gości.
Siedem stóp i pięć cali28 rosły – chwat niemały,
Któremu płatki uszu do ramion sięgały,
A dłonie za kolana; oczu takich dwoje
Posiadał, że oglądał nawet uszy swoje,
Twarz miał gładką jak nefryt, co zdobi koronę,
Usta jak malowane – dobitnie czerwone.
Był potomkiem Liu Shenga, któremu w Zhongshanie29
Pod mianem króla Jinga przypadło władanie,
Praprawnukiem cesarza, co miał Jinga miano30,
A zwał się Liu Bei, choć go Xuande nazywano31.
Raz Liu Zhen, syn Liu Shenga (kiedy gospodarzył
Cesarz Wu) był praprzodka Liu Beia obdarzył
Mianem markiza w Zhuolu; ten potem nie płacił
Należnego trybutu, przez co tytuł stracił,
Dlatego też zesłano tę gałąź rodziny
Do powiatu Zhuo, karząc za takie przewiny.
Liu Xiong był dziadkiem, Liu Hong zaś ojcem Xuandego.
Hong został polecony32 – myślał, że dostrzegą
Go na dworze, co zmieni nieszczęsny los rodu;
Był chwilę urzędnikiem, ale zmarł za młodu.
Xuande osierocony żywił wobec matki
Miłość, jaką swych ojców obdarzają dziatki.
Biedni byli, głód nie raz zaglądał do chaty;
Handlowali butami, wyplatali maty,
Aby przeżyć. Mieszkali, jeśli wiedzieć chcecie,
We wsi, co zwie się Lousang, w tym właśnie powiecie.
A od południowego wschodu pod ich domem
Rosło drzewo morwowe dziwiące ogromem.
Przeszło pięć sążni33 miało, baldachim zielony
Niczym u wozu zdobił je zamiast korony34.
Wróżbita, który z twarzy los ludzki orzeka,
Powiedział: „Ten dom wyda wielkiego człowieka”.
Kiedy Xuande z innymi dziećmi ze swej wioski,
Dzieckiem sam jeszcze będąc, bawił się beztroski
Pod tym drzewem, powiadał: „Jestem Synem Nieba.
Wóz kiedyś z baldachimem będę mieć jak trzeba”.
Stryjek Liu Yuan zdumiony, słysząc takie słowa,
Rzekł: „Ten chłopak to postać iście wyjątkowa”.
I widząc, że się malca domostwu nie wiedzie,
Często środków nie szczędził, by je wesprzeć w biedzie.
Kiedy lat miał piętnaście, na rozkaz matczyny
Po naukę w świat ruszył, w odległe krainy.
Uczył się u Zheng Xuana, a także od pana
Lu Zhi’ego brał nauki, poznał Gongsun Zana,
Z którym się zaprzyjaźnił35. Kiedy ogłoszenie
Liu Yan w powiat rozesłał, że wojsko jest w cenie,
By się z rebelii chłopskiej rozprawić pokłosiem,
Dziarski Xuande miał wówczas lat dwadzieścia osiem.

Westchnął głęboko, ledwie odezwę przeczytał,
Gdy wtem głos się potężny odezwał i spytał:
„Czemu mąż tęgi, widząc ojczyznę w potrzebie,
Zamiast ją wspomóc, jęczy niczym na pogrzebie?”.
Zaskoczony tym Xuande szybko się odwrócił
I wzrokiem z góry na dół intruza obrzucił.
Ten osiem stóp miał wzrostu36, łeb jak lampart jaki,
Oczy wielkie, okrągłe, żuchwę niczym ptaki,
Wąsy iście tygrysie, głos jak grom ryczący,
A z postury wyglądał niczym rumak rączy.
Xuande, ujrzawszy postać nader osobliwą,
O imię i nazwisko zapytał co żywo.
„Zhang to moje nazwisko, imię Fei; jednakże
Grzecznościowo mnie Yide nazywają także”,
Odpowiedział mu na to. „Ród mój w prefekturze
Zhuo mieszka od pokoleń. Mam tu włości duże,
Wódkę sprzedaję, świnie ubijam, a przy tym
Chętnie się zapoznaję z mężem znakomitym.
Widząc, że książę37 wzdycha, patrząc w obwieszczenie,
Pomyślałem: «Podejdę i słowo zamienię»”.
„Ja z domu Hanów jestem”, rzekł Xuande, „Nazwisko
Liu, imię Bei. A dzisiaj, słysząc już jak blisko
Bandy Żółtych Chust ciągną, pragnę z całej siły
Rozbić je i przywrócić ludziom spokój miły,
Ale wiem doskonale, że nie jestem w stanie,
Stąd też całe to moje się bierze wzdychanie”.
Fei odrzekł: „Odpowiednie posiadam zasoby.
W całym sołectwie zbieram waleczne osoby.
Myślę, że wspólnie zdziałać możemy niemało”.
Bardzo Xuandemu się to wszystko spodobało.
Poszli zatem czym prędzej do wiejskiej gospody,
Aby się razem napić bynajmniej nie wody.

Pijąc sobie w najlepsze, nagle zobaczyli,
Że chłop tęgi, wóz pchając, zajechał w tej chwili
Pod gospodę; odetchnął, spojrzał dookoła,
Po czym wszedł, siadł przy stole i obsługę woła:
„Szybko dawać mi wódki, gdyż zaraz wyruszę
Do miasta, gdzie w szeregi zaciągnąć się muszę!”.
Xuande przyjrzał się jemu: wzrost dziewięć stóp38, broda
Dwie stopy39, twarz czerwona, ognista uroda,
Usta jak malowane, oczy uniesione
Jak szkarłatne feniksy, każde w swoją stronę,
Brwi jak dwa jedwabniki leżące na boku:
Oblicze miał dostojne, budził trwogę w oku.
Zaprosił go więc Xuande, by ów sam nie siedział.
Spytał, jak się nazywa, a ten odpowiedział:
„Ja Guan mam na nazwisko, Yu na imię; zwano
Mnie grzecznościowo kiedyś Changsheng, teraz miano
Grzecznościowe mam inne, mówią mi: Yunchangu.
Pochodzę z prefektury Hedong, wprost z Xieliangu40.
Pewien bogacz w mych stronach bez pohamowania
Ludzi gnębił namiętnie, więc zabiłem drania
I musiałem uciekać gdzie bądź – sami wiecie,
Jak to jest; pięć, sześć lat już tułam się po świecie.
Słysząc, że tutaj u was do wojska zbierają
Ochotników, by walczyć z rzezimieszków zgrają,
Przybyłem się zapisać – nie jestem za stary”.
Kiedy mu Xuande własne wyjawił zamiary,
Yunchang szalał ze szczęścia, a potem do włości
Zhang Feia pojechali wszyscy razem w gości
Wielkie sprawy omawiać. „Na tyłach majątku”,
Powiedział im gospodarz, „mam w pięknym zakątku
Sad brzoskwiniowy, który jest właśnie w rozkwicie.
Niebu i ziemi jutro ofiary o świcie
Złożymy w owym sadzie, aby zawrzeć szczerze
Jako trzej wierni bracia dozgonne przymierze,
I planować będziemy już na wielką skalę”.
Xuande i Yunchang razem krzyknęli: „Wspaniale!”.

Spotkali się nazajutrz w brzoskwiniowym sadzie,
Jak na wczorajszej sobie przyrzekli naradzie.
Przygotowano konia białego i wołu
O kruczej maści oraz innych też pospołu
Wiele darów ofiarnych, po czym zapalili
Wszyscy trzej swe trociczki i po krótkiej chwili
Dymom pokłon oddając, wygłaszać zaczęli
Słowa przysięgi: „Chociaż ani po kądzieli
Ani po mieczu więzów krwi wspólnych nie mamy,
Liu Bei, Guan Yu i Zhang Fei tutaj przysięgamy
Żyć ze sobą jak bracia i połączyć w jedno
Tak siły, jak zamiary, aby wspomóc biedną
I zagrożoną ludność, by z naszego znoju
Kraj mógł zaznać rozkwitu, a ludzie spokoju.
Inna każdego z nas jest narodzenia data,
Ale razem pragniemy odejść z tego świata.
Bóstwa Nieba i Ziemi niech są nam świadkami.
Jeśli się niewdzięcznością ktoś czy zdradą splami,
Niech mu Niebo oprawcą będzie, a lud katem”.
Ustalono że Xuande jest najstarszym bratem,
Guan Yu drugim, a Zhang Fei najmłodszym w rodzinie.
Potem Niebu i Ziemi w pomyślnej godzinie
Dary hojne składano i wołu zarżnięto,
Wódki podając przy tym jak na jakie święto.
Wielu śmiałków w sołectwie całym zgromadzono:
Ponad trzystu liczyło ochotników grono,
Którzy już do Zhang Feia zjechali w tej chwili
I w brzoskwiniowym sadzie na umór się spili.

Następnego dnia wiele uzbierano broni,
Ale był jeden szkopuł: brakowało koni.
Kiedy wszyscy poważnie nad tym rozmyślali,
Ktoś zameldował: „Jeźdźców ujrzałem w oddali.
Dwaj panowie i sługa w naszą stronę jadą,
Popędzając przed sobą wielkie koni stado”.
„Niebo nam sprzyja!”, Xuande zakrzyknął z radości
I cała trójka wyszła, by przywitać gości.
A byli to dwaj kupcy zamożni z Zhongshanu,
Zhang Shiping oraz Su Shuang, mieli według planu
Jak co roku na północ jechać, żeby konie
W stepie sprzedawać, ale że rebelia płonie,
Oto dzisiaj wracają. Xuande bez ogródki
Zaprosił ich na włości, po czym nalał wódki,
Mówiąc, że przeciw bandom wyrusza do boju,
By zwykli ludzie mogli wreszcie żyć w spokoju.
Kupcy zadowoleni z przedsięwzięcia skali
Pięćdziesiąt przednich koni zaoferowali,
Do tego tysiąc funtów41 doskonałej stali,
Aby miały czym walczyć, jazda i piechota,
I jeszcze pięćset uncji42 srebra oraz złota.

Xuande gości pożegnał, wdzięczny ponad miarę,
I kazał rzemieślnikom wykuć jedną parę
Mieczy dla siebie. Szabla Yunchanga szeroka
Kształt półksiężyca miała oraz motyw smoka;
Mówiono na nią Chłodna Elegancka Piła.
Osiemdziesiąt dwa funty43 bez mała ważyła.
Zhang Fei otrzymał włócznie, która ostrze miała
Punktowo hartowane44, a liczyła cała
Stóp osiemnaście45. Każdy pełną włożył zbroję.
Ruszyli do Zou Jinga46, wiodąc wojska swoje:
Przeszło pięciuset chłopa. Zou Jing ledwie wstanie
Na przybyłych do niego śmiałków powitanie
Uradowany takim wydarzeniem szczerze,
Do prefekta Liu Yana całą trójkę bierze.
Tam się każdy przedstawia. Gdy Xuande wspomina,
Z jakiego klanu jego pochodzi rodzina,
Liu Yan w tak wielki zachwyt wpada, że Xuandego
Uznaje bez ogródek za bratanka swego.

Dni od spotkania jeszcze nie minęło wiele,
Kiedy ktoś zameldował, że oto na czele
Pięćdziesięciu tysięcy sam Cheng Yuanzhi, który
Żółtym Chustom dowodzi, wszedł do prefektury
Zhuo, więc Liu Yan rozkazał Zou Jingowi, żeby
Wziął drużynę Xuandego i wedle potrzeby
Z pięćsetką podkomendnych uderzył na wroga.
Xuande ruszył ochoczo z wojskami, a droga
Ich wiodła do gór Daxing, u których podnóży
Napotkali bandytów – po długiej podróży.
Włos łotrów rozpuszczony, zaniedbany, tłusty,
Na czołach zawiązane mieli płowe chusty.
Ledwie się obie armie ujrzały na oczy,
Xuande chwili nie czeka i co koń wyskoczy
Rzuca się do ataku, Yunchang z prawej strony
Go osłania, a z lewej Yide zaprawiony.
„Poddajcie się!”, grzmi do nich, biczem wymachuje,
„Renegaci i zdrajcy, poddajcie się zbóje!”.
Zgniewała Cheng Yuanzhi’ego ta prośba niemiła,
Więc Denga Mao do boju czym prędzej posyła –
Zastępcę swego. Zhang Fei, unosząc nad głową
Długą włócznie, przebija mu klatkę piersiową;
Ten z konia spada. Widząc, że Deng Mao już leży,
Cheng Yuanzhi biczem konia natychmiast uderzy,
I szablą wywijając, na Zhang Feia rusza.
Yunchang szablą machając, co świstem ogłusza,
W lot pędzi mu z pomocą. Cheng Yuanzhi zdziwiony
Tak nieoczekiwaną napaścią z tej strony,
Trzymając w ręku szablę, co ma ostrze spore,
Próbuje się obronić – nie broni się w porę,
Gdyż na pół go przecina Yunchanga narzędzie.
Tak w przyszłości poeta bój ten chwalić będzie:

Tego ranka śmiałków siła
Ostro się nam objawiła.
Jeden mieczem siekł, a drugi
Włócznią, co ma trzonek długi.
Pierwsza bitwa pokazała,
Że moc drzemie w nich niemała.
Tak trzej razem ostrzem stali
Swe nazwiska zapisali.

Widząc, jak Cheng Yuanzhi’ego Yunchang trupem kładzie,
Łotry broń porzuciwszy, pierzchają w nieładzie.
Xuande rzuca się w pościg wśród kurzu i krzyku;
Jeńców, co się poddali, przywozi bez liku.

Zasłużone zwycięstwo odniósłszy nad zgrają
Żółtych Chust, dzielne wojska do miasta wracają,
Gdzie Liu Yan osobiście je wita – wszak władza
Triumfem się szczycić lubi – i trudy nagradza.

Nazajutrz przyszło pismo z Qingzhou od prefekta
Gong Jinga, który pisze, że bandycka sekta
Żółtych Chust już pod miastem swój obóz rozbiła,
A do obrony większa potrzebna jest siła,
Niż ta, którą dowodzi w tej niepewnej chwili;
Liu Yan i Xuande szybko więc się naradzili.
„Ruszę z odsieczą”, odrzekł Xuande i rozkazem
Liu Yana również Zou Jing wyprawił się razem
Z nim, Guanem oraz Zhangiem do Qingzhou na czele
Pięciu tysięcy chłopa. Gdy nieprzyjaciele
Ujrzeli, że oddziały z odsieczą przybyły
Obleganemu miastu, podzielili siły
I do walki stanęli, bijąc się zażarcie.
Xuande nie miał dość wojska, aby wygrać starcie.
Trzydzieści mil47 się cofnął, by tam hufce jego
Rozbiły obóz, gdzie ich łotry nie dostrzegą,
Po czym tak się do Zhanga zwrócił i do Guana:
„Armia wroga jest liczna i nieokiełznana;
Ja wojska mam niewiele. Jedyne, co zmienia
Szalę zwycięstwa, to jest atak z zaskoczenia”.
Guanowi tysiąc zbrojnych więc przekazał, który
Zaczaił się na lewym stoku rosłej góry;
Zhangowi też dał tysiąc, by na prawym zboczu
Czatował niewidoczny dla bandyckich oczu48.
„Nie wychodźcie”, zaznaczył, „z ukrycia zbyt wcześnie;
Dopiero na dźwięk gongu49 ruszcie jednocześnie.

Następnego dnia Xuande i Zou Jing otwarcie,
Bijąc w bębny, z impetem podjęli natarcie.
Tabuny rozbójników naprzeciw ruszyły.
Xuande zaczął uciekać, tłum łotrów co siły
Pognał za nim. Gdy górskie omijali granie,
Xuande rozkazał zacząć w gongi uderzanie.
Wojska z lewa i z prawa na wroga wypadły.
Xuande oddział zawrócił i wszczął bój zajadły,
Przez co hordy bandytów z trzech flank otoczone
Tylko w jedną uciekać jeszcze mogły stronę:
Pod same mury Qingzhou. Prefekt Gong Jing w porę
Z gwardią wyszedł przed miasto na bandytów sforę.
Wielką klęskę ponieśli owego dnia zbóje.
Ilu marnie zginęło, nikt nie oszacuje.
Tak oblężenie Qingzhou przerwane zostało.
W pieśniach później sławiono Xuandego niemało:

Fortel, by pokonać wroga,
Uknuł iście godny boga.
Dwa tygrysy50, łypiąc okiem,
Nie równały się ze smokiem51.
Ledwie służba się zaczęła,
Wielkie były jego dzieła.
Władzę dzielił po upadku
Mimo swego niedostatku52.

Gong Jing hojnie nagrodził za zwycięstwo w boju,
Nie szczędząc ani jadła, ani też napoju.
Zou Jing wracać zamierzał do domu z oddziałem.
Xuande natomiast głośno oświadczył „Słyszałem,
Że dziś Lu Zhi, Komendant Pałacowej Straży
Toczy boje w Guangzongu z hersztem tych zbrodniarzy
Zhangiem Jue. Ja Lu Zhi’ego niegdyś uczniem byłem,
Więc się do mistrza teraz nie odwrócę tyłem;
Pośpieszę mu z pomocą”. Bojem utrudzony
Zou Jing powrócił zatem w swe rodzinne strony.
Xuande z Guanem i Zhangiem, zebrawszy w tej chwili
Oddział pięciuset chłopa, miasto opuścili,
Maszerując na Guangzong i szmat drogi spory
Pokonawszy, Lu Zhi’emu oddali honory,
Gdy weszli do namiotu, w którym miał kwaterę,
Po czym źródło wizyty wyjawili szczere.
Lu Zhi tym zachwycony gościom kazał potem
Czekać na przydział zadań przed swoim namiotem.

Sto pięćdziesiąt tysięcy bandytów liczyły
Hordy Zhanga Jue wówczas, a Lu Zhi’ego siły
Jedną trzecią zaledwie z tego, kiedy obie
Zwycięstwa rządne armie w końcu przeciw sobie
Na polanach Guangzongu stanęły i długo
Bezskutecznie walczyły, siekąc jedna drugą.
Zwycięzca nie wyłonił się ze starcia jeszcze,
Gdy Lu Zhi rzekł Xuandemu: „Wziąłem zbója w kleszcze,
Kiedy Zhang Liang i Zhang Bao, młodsi bracia jego,
W Yingchuanie atakują szańce, których strzegą
Huangfu Song oraz Zhu Jun. Weź swoje oddziały,
Ja do tego cesarskich sił hufiec niemały
Tysiąc osób liczący jeszcze dodać mogę,
I na zwiad do Yingchuanu ruszaj zaraz w drogę.
Kiedy się tylko dowiesz, jak się rzeczy mają,
Ustal czas ostatecznej rozprawy z tą zgrają”.
Xuande ruszył więc z wojskiem do Yingchuanu nocą,
Kiedy gwiazdy srebrzyste na niebie migocą.

A Huangfu Song z Zhu Junem walkę w owej chwili
Przeciwko rebeliantom zaciekle toczyli.
Cofnęli się bandyci, przegrywając boje,
Aż do przedmurzy Changshe53, gdzie kwatery swoje
Postawili ze słomy. Ujrzawszy w oddali
Obozowisko takie, Song i Jun uznali,
Że ogień bez problemu te szałasy zniszczy,
Zmieniając wszystko w hałdę spopielonych zgliszczy.
Kazano więc, by każdy żołnierz wiązkę słomy
Wziął i w zasadzce leżąc, czekał nieruchomy.
Wiatr się silny tej nocy zerwał. Ledwie druga
Warta wybiła54, kiedy ognia jasna smuga
Wtargnęła do obozu, a za nią oddziały
Songa i Juna. Wielkie płomienie sięgały
Aż do samego nieba. Zdezorientowani
Zbóje koni osiodłać nie zdążyli ani
Zbroi założyć. Każdy srodze przerażony
Uciekał gdzie popadnie w cztery świata strony.

Chińska bitwa
https://zh.wikipedia.org/wiki/File:Long_Corridor-三英战吕布.jpg

 Rzeź oddziałów powstańczych trwała po świt biały.
Resztki wojska zebrawszy, które się ostały,
Zhang Liang i Zhang Bao jeszcze ucieczki szukali.
Kawalerię jednakże dostrzegli w oddali
Pod czerwonym sztandarem, która w ich kierunku
Podążając, odcięła im drogę ratunku.
Dowódca konnej armii gnał co koń wyskoczy,
Liczył siedem stóp wzrostu, zwężone miał oczy
I całkiem długą brodę. To Komendant Jazdy
Cesarskiej pochodzący – jak zrządziły gwiazdy –
Z prefektury Qiao55, która w królestwie Pei leży,
Tuż u jego północno-zachodnich rubieży.
A nazywał się Cao Cao56, imię grzecznościowe
Mengde. Ojcem był Cao Song, który przejął owe
Nazwisko po Cao Tengu, dworskim szambelanie57,
Który go jako syna wziął na wychowanie,
Nazwiska przodków chłopca bowiem Xiahou brzmiały.
Cao był synem Cao Songa. Gdy był jeszcze mały
Nazywano go Aman lub Jili58. W młodości
Lubił tańce i śpiewy, towarzystwo gości,
Od polowań nie stronił, a przebiegły przy tym
I pojętny, cwaniakiem był niesamowitym.
Cao Cao miał stryja, który – widząc, że bratanek
Żywot pędzi próżniaczy – słownych połajanek
Nie szczędził i wnet doniósł o tym bratu swemu;
Cao Song wobec takiego stanąwszy problemu,
Zrugał syna; ten widząc, że mu stryj nie sprzyja,
Plan umyślił przebiegły i poszedł do stryja.
Osunął się na ziemię, gdy już był w pobliżu,
Symulując oznaki jakby paraliżu,
Stryj patrząc, jak bratanek leży na podłodze
Na wpół nieżywy, blady, przeraził się srodze.
Wezwał szybko Cao Songa, który lotem strzały
Przybywszy, widząc syna, że jest zdrów i cały,
Zapytał: „Stryjek mówił, żeś dostał udaru,
Jakże to ozdrowiałeś już po chwilach paru?”.
„Nic mi nie dolegało”, syn odrzekł rozumnie,
„Stryj nie jest mi przychylny, więc rzuca kalumnie”.
Song uwierzył synowi. Następnego razu
Stryj żaląc się przed Songiem, gadał jak do głazu.
Cao Cao mógł zatem hulać bez obaw do woli.

Żył w owym czasie Qiao Xuan59, znany z dworskiej roli.
Dnia pewnego rozmawiał z nim Cao Cao przy wódce,
„Zamęt”, rzekł Qiao Xuan, „ziemię opanuje wkrótce.
Tylko sławna i zdolna nieprzeciętnie postać
Zaprowadzi porządek. Czy możecie sprostać
Temu zadaniu, panie?”. Był tam He Yong, który
Z Nanyangu się wywodził. Wnioskując z postury,
Jaką Cao się wyróżniał, tak wszystkim orzeka:
„Dynastia Han upadnie. Macie tu człowieka,
Który spokój przywróci i ferment wystudzi”.

Xu Shao z Runanu znał się na talentach ludzi.
Cao Cao wstąpił do niego i zadał pytanie:
„Jakim jestem człowiekiem?”. Shao nie odrzekł na nie.
Cao Cao spytał raz jeszcze. Shao powiedział zatem:
„W czas ładu mężem prawym; w czas rewolt psubratem”.
Ucieszył się więc Cao Cao, słysząc takie słowa.

Kiedy miał lat dwadzieścia, władza okręgowa
Za nabożność synowską i uczciwość szczerą
Pokierować zechciała młodzieńca karierą,
Polecając go kręgom dworskich dygnitarzy.
Otrzymał najpierw angaż w pałacowej straży,
Później był Komendantem Północnym stolicy.
Ledwie objął ten urząd, a już w okolicy
Czterech bram powiatowych stawił w gotowości
Kilkanaście rózg barwnych, by możni czy prości,
Jeżeli tylko jakiej dopuszczą się winy,
Nie uniknęli kary za swe niecne czyny.
Kiedy stryj szambelana Jiana Shuo po zmroku
Przechadzał był się z szablą w ręku na widoku,
Pojmał go Cao Cao, będąc na nocnym patrolu,
I wychłostał. Dlatego w mieście ani w polu
Nikt więcej łamać nie śmiał cesarskiego prawa.
Rozeszła się po świecie jego straszna sława
Niczym trzęsienie ziemi; każdy drżał przed chłostą.
Potem w powiecie Dunqiu był Cao Cao starostą.
Z tego jednak powodu, że w obecnej chwili
Zbuntowali się chłopi i za broń chwycili,
Na Komendanta Jazdy został wyznaczony.
Pięć tysięcy liczyły jego wojsk szwadrony,
Z którymi do Yingchuanu śpieszył, niosąc wsparcie
Oddziałom, co z rebelią walczyły zażarcie.
Zhang Liang i Zhang Bao właśnie z bitwy uciekali,
Kiedy im Cao Cao drogę odciął ostrzem stali.
Do takiej rzezi doszło, że nikt nie da wiary!
Ponad miriadę60 ścięto, zabrano sztandary,
Bębny i gongi, koni zdobyto nie mało,
Ale hersztom się z jatki tej wymknąć udało.

Wszedł Cao Cao do obozu, gdzie w trybie roboczym
Huangfu Songa odwiedził i Zhu Juna, po czym
Do kawalerii swojej czym prędzej powrócił
I w pościg za Zhangami oboma się rzucił.

Tymczasem Xuande, pędził z Zhang Feiem i Guanem
Yu. Gdy wojska stanęły w końcu pod Yingchuanem,
Wrzawę bitwy usłyszał, a patrząc w jej stronę,
Ujrzał niebo w oddali ogniem rozpalone.
Szybko ruszył przed siebie z orężem, lecz w chwili,
Gdy przybył, rebelianci już się rozproszyli.
Spotkał się z Huangfu Songiem i Zhu Junem, aby
Plan Lu Zhi’ego przedstawić. „Zhang Liang jest już słaby,
Stwierdził Song, „Zhang Bao także”. Teraz pod Guangzongiem
Zhanga Jue trzeba pojmać”. Xuande z Huangfu Songiem
Zgodził się bez wahania. Posłuchał rozkazu,
Wojska zwinął i ruszył z powrotem od razu.

Kiedy jednak pół drogi pokonali prawie,
Ujrzeli wóz więzienny jadący w obstawie
Kawalerii. A w klatce siedział nie kto inny,
Jak właśnie Lu Zhi. „Czegóż miałby on być winny?”,
Strasznie zdziwił się Xuande i zeskoczył z siodła,
By spytać o przyczynę, która go przywiodła,
Do tego stanu. Lu Zhi tak odrzekł Xuandemu:
„Otoczyłem go, myśląc, że już bez problemu
Linie obrony wroga przełamię oddziałem.
Lecz Zhang Jue użył czarów, dlatego przegrałem.
Z dworu przybył posłaniec, eunuch Zuo Feng, żeby
Zbadać, co zaszło, ale inne miał potrzeby:
Zażądał, jak to eunuch, łapówki ode mnie.
Ja mu odpowiedziałem, że prosi daremnie,
Gdyż wojskom brak prowiantu nawet, więc nie sądzę,
By się dla Posła Niebios61 znalazły pieniądze.
Zuo Feng, żywiąc urazę, nie odpuścił wcale,
Memoriał wystosował, a w tym memoriale
Napisał, że nie walczę, że brak mi zapału.
Cesarz po przeczytaniu tegoż memoriału
Wściekł się, że armia wolę Niebios lekceważy,
I wysłał Komendanta Pałacowej Straży
Donga Zhuo, aby wodzem był moich żołnierzy,
A mnie wziął do stolicy, gdzie karę wymierzy”.
Usłyszawszy to Zhang Fei, załatwić chciał sprawę,
Wycinając w pień całą przy więźniu obstawę,
Lecz powstrzymał go Xuande: „Cesarz jego winy
Osądzi. Po co brać się za pochopne czyny?”.
Wojska eskorty zatem więźnia otoczyły
I odjechały.

„Skoro dziś cesarskie siły”,
Rzekł Książę Guan62, „Lu Zhi’ego, jak widać, pojmały
I pod nowym dowództwem już służą oddziały,
Nie mamy się do kogo przyłączyć, więc może
Wracajmy do Zhuo”. Xuande, również nie w humorze,
Stwierdził tak samo, po czym wojska swe jak żagle
Zwinął i ku północy ruszył. Aż tu nagle,
Choć dwa dni nie minęły, słysząc, jak z oddali
Straszne wrzaski dochodzą, wszyscy trzej wjechali
Konno na wzgórze. Stamtąd w dole zobaczyli,
Jaką klęskę ponoszą Hanowie63 w tej chwili;
Za nimi Żółte Chusty galopując zgrają,
Niczym dzikie zarośla ziemię pokrywają,
A napis na chorągwi brzmi: Generał Nieba.
„To Zhang Jue”, wrzasnął Xuande, „Pokonać go trzeba!”.
Konie więc poderwali i zaraz na czele
Swoich wojsk w bój ruszyli. Już nieprzyjaciele
Donga Zhuo pokonawszy, gonili zażarcie
Hańską armię, gdy przyszło im znienacka starcie
Z trzema śmiałkami stoczyć. Wielkie niesłychanie
W szeregach rebeliantów było zamieszanie:
Uciekali w popłochu po przegranym boju,
Przez pięćdziesiąt mil pędząc przeszło… bez postoju.

Donga Zhuo ocaliwszy, wrócili śmiałkowie
Do obozu, gdzie Dong Zhuo, pytając, tak powie:
„Jakie macie posady? Czy urząd starosty
Kto piastuje, czy wójta?”. „Jestem człowiek prosty”,
Xuande na to, więc Dong Zhuo popatrzył nań z góry,
Nie miał bowiem szacunku dla takiego ciury.
Gdy Xuande tylko wyszedł, Zhang Fei rozwścieczony,
Powiedział: „Myśmy życie własne dla obrony
Łachudry narażali, myśmy tego drania
Wspomogli, a on nie ma dla nas poważania.
Ja się nie uspokoję, nim go nie zabiję”.
Z szablą wszedł do namiotu rozciąć Donga szyję.

Dziś i dawniej ludzkie żądzę
Tylko władza i pieniądze.
Jacyż ludzie więc dostrzegą
Dzielność człowieka prostego?
Skądże takich brać należy,
Którzy są jak Yide szczerzy,
Żeby porachować kości
Tym, co nie znają wdzięczności.

Co się z Dongiem Zhuo stało? Czy był stracił życie?
O tym wszyscy w następnej części usłyszycie.


1 Rebelia ta zwana jest zazwyczaj Powstaniem Żółtych Turbanów, ale wyobraźmy sobie zbuntowanych chłopów, którzy atakują wojska cesarskie, mając na głowach staranie zawiązane turbany niczym Sikhowie. Widok byłby to dość komiczny. Zastosowane tutaj (i do dziś używane przez historyków) chińskie słowo 巾 może oznaczać zarówno chustę, turban, szal, jak i ręcznik.

2 Królestwo Zhou (1046–256 r. p.n.e.) to jedna z najważniejszych i najdłużej panujących dynastii w historii Chin. Jej panowanie dzieli się na dwa główne okresy: Zhou Zachodnie (1046–771 p.n.e.) oraz Zhou Wschodnie (770–256 p.n.e.).

3 W okresie Walczących Państw (475–221 r. p.n.e.) siedem samozwańczych królestw (a de jure księstw w obrębie domeny Zhou) – Qin, Chu, Yan, Qi, Han, Zhao oraz Wei – walczyło o pozycję hegemona.

4 Qin (221–206 r. p.n.e.) to pierwsza w historii dynastia, która zjednoczyła państwa protochińskie, tworząc zalążek chińskiego imperium. Choć jej panowanie trwało zaledwie 15 lat, reformy wprowadzone w tym okresie ukształtowały strukturę państwową cesarstwa na kolejne dwa milenia.

5 Wojna chusko-hańska (206–202 r. p.n.e.) to krwawy konflikt między państwami Chu i Han o schedę po Cesarstwie Qin.

6 Wydarzenie opisane w Zapiskach historyka, w „Żywocie Gaozu”. Gaozu (Wielki Pradziad) to Liu Bang, założyciel dynastii Han.

Pod koniec panowania dynastii Qin niejaki Liu Bang pełnił funkcję naczelnika w sołectwie Sishui. Pewnego razu otrzymał rozkaz eskortowania grupy więźniów do Lishanu, po drodze jednak okazało się, że większość z nich uciekła. Liu Bang pomyślał wtedy, że zanim dotrą na miejsce, reszta więźniów z pewnością także ucieknie, a jego samego czekać będzie kara śmierci. Uwolnił zatem pozostałych więźniów i sam postanowił zbiec. Tylko kilkunastu śmiałków postanowiło mu towarzyszyć. Podczas ucieczki drogę zagrodził im wąż. Liu Bang dobył miecza i przeciął gada na pół. Jego towarzysze, którzy przybyli w to samo miejsce nieco później, spotkali płaczącą staruszkę i zapytali ją, dlaczego płacze. Kobieta odpowiedziała, że jej syn był dzieckiem Białego Cesarza. Przybrał postać węża i zagrodził drogę, lecz został teraz zabity przez syna Czerwonego Cesarza i dlatego właśnie płacze. Po tych słowach rozpłynęła się w powietrzu. Towarzysze Liu Banga byli tym bardzo zdziwieni. Kiedy mu o tym opowiedzieli. Liu Bang zrozumiał wtedy, że jest synem Czerwonego Cesarza (zob. 司馬遷,《史記》,安平秋編,第二冊,《二十四史全譯》,上海:漢語大詞典出版社,2004年,122–123頁).

7 Guangwu (naprawdę nazywał się Liu Xiu) to cesarz Han, dziewiąty potomek Liu Banga, założyciela dynastii. Pod koniec panowania dynastii Han Zachodniej dworzanin Wang Mang sięgnął po władzę i ustanowił dynastię Xin, wkrótce jednak kraj nawiedziły klęski żywiołowe oraz inne nieszczęścia, a całe państwo pogrążyło się w chaosie. Liu Xiu wykorzystał sytuację i wzniecił powstanie. Ostatecznie pokonał Wang Manga, przywracając władzę rodu Liu. Okres jego panowania przeszedł do historii jako „odrodzenie [za panowania] Guangwu” (光武中兴).

8 W literaturze przedmiotu cesarzy tych nazywa się zazwyczaj odpowiednio Xiandi, Huandi i Lingdi (czasem stosując pisownię rozdzielną, np. Xian Di), ale sam człon „di” znaczy cesarz, jest więc zbędny.

9 Jian’ning to pierwsza era panowania cesarza Linga z dynastii Han, która trwała od 168 do 172 r. n.e.

10 Kiedy Księżyc wschodzi o zachodzie Słońca, mamy do czynienia z pełnią Księżyca – jest to więc środek miesiąca księżycowego.

11 Podciąg (zwany też sosrębem lub tragarzem) to belka biegnąca w kierunku poprzecznym do belek stropowych zazwyczaj tuż pod nimi.

12 Luoyang był ówcześnie stolicą państwa.

13 Guanghe to trzecia era panowania cesarza Linga z dynastii Han trwająca od 178 do 184 r. n.e.

14 Zjawisko dość rzadkie, kiedy kura zaczyna zachowywać się jak kogut (zob.A.T. Major, C.A. Smith, Sex Reversal in Birds, „Sexual Development”, t. 10, nr 5–6, 2016, doi:10.1159/000448365, s. 288–300;X. Zhang et al., Overview of Avian Sex Reversal, „International Journal of Molecular Sciences”, t. 24, nr 9, 2023, doi:10.3390/ijms24098284, s. 8284.), które w dawnych Chinach uważane było za złą wróżbę (zob. 干寶,《搜神記》,北京:中華書局出版,1985年,76頁).

15 Czyli ok. 23 m. Jeden sążeń chiński (丈) w czasach dynastii Han wynosił około 2.3 m, zob. E.P. Wilkinson, Chinese history: a manual, Harvard-Yenching Institute Monograph Series, 52, Cambridge, Mass: Harvard University Asia Center, 2000, s. 236, 238.

16 Chodzi o pierwszy dzień miesiąca księżycowego, kiedy to Księżyc i Słońce wschodzą i zachodzą równocześnie.

17 Rok chińskiego kalendarza rolniczego zaczyna się pod koniec stycznia lub w pierwszej połowie lutego według kalendarza gregoriańskiego.

18 Chodzi zapewne o tęcze wtórną (nazywaną w dawnych Chinach tęczą żeńską), która jest szersza od tęczy głównej, przez co może sprawiać wrażenie jakby opadała. Zjawisko takie uważano za zły omen.

19 Wyrażenie „pójść się przebrać” to eufemizm oznaczający udanie się do wychodka.

20 Pseudonim myśliciela taoistycznego, znanego powszechnie jako Zhuang Zi.

21 Jedna z er panowania cesarza Linga z dynastii Han trwająca od 184 do 189 r.

22 „Woda zaklinana może występować w dwóch odmianach: jedną sporządza się, kreśląc palcem zaklęcia na wodzie, drugą zaś tworzy się wsypując do wody popiół powstały ze spalenia papieru, na którym wcześniej naniesiono zaklęcia”, zob. 陈永正、古健青、张桂光、张解民《中国方术大辞典》,广州:中山大学出版社,1991,590页.

23 Zielone Niebo symbolizować ma dynastię Han (choć kolorem dynastii Han była czerwień); Żółte Niebo to oczywiście symbol powstańców z żółtymi chustami na głowach.

24 Rok jia-zi czyli 184 to pierwszy rok ery panowania Zhongping, kiedy wybucha powstanie Żółtych Chust.

25 Al2O3

26 Liu Yu (160–120 r. p.n.e.), syn cesarza Jinga, posiadał tytuł 王, co w kontekście dynastii Han tłumaczy się zwykle terminem „książę”, choć pierwotne znaczenie tego słowa (zarówno w chińskim języku klasycznym, jak i we współczesnym języku mandaryńskim) to „król”. Wyrażenie: „król/książę Gong z Lu” znaczy, że przyjął miano Gong i był królem/księciem państwa czy lenna nazywającego się Lu, a nie że z Lu pochodził.

27 Światły książę (明公) to tytuł grzecznościowy, jakim zwracano się do przełożonych.

28 Chodzi tu oczywiście o chińskie stopy (尺) i cale (寸), co po przeliczeniu według wartości obowiązujących w czasach dynastii Han daje ok. 173 cm, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

29 Prefektura Zhongshan leżała na ternach dzisiejszej prowincji Hebei w okolicach obecnego miasta Dingzhou. Nie należy mylić tej prefektury z obecnym miastem Zhongshan w prowincji Guangdong.

30 W tradycji transkrypcyjnej języków chińskich zakorzenił się zwyczaj (którego nie popieram) nakazujący pomijać znaki diakrytyczne oznaczające tony, przez co występujące tutaj miana: Jing (靖), użyte w odniesieniu do króla Zhongshanu, oraz Jing (景), odnoszące się do cesarza, wyglądają dla polskiego odbiorcy tak samo, mimo że w rzeczywistości są to zupełnie inne słowa – w zapisie uwzględniającym tony wyrazy te wyglądałyby odpowiednio: Jìng (靖) oraz Jǐng (景).

31 Dawniej Chińczykom oprócz imienia właściwego (名) nadawano również imię kurtuazyjne/grzecznościowe (字) – Xuande to właśnie imię kurtuazyjne Liu Beia, zob. J. Zawadzki, Antroponimy chińskie, „Enheduanna”, https://enheduannax.blogspot.com/2024/08/antroponimy-chinskie.html, [dostęp 11.10.2026].

32 W owych czasach nie było jeszcze egzaminów urzędniczych, z których później zasłynęły cesarstwa chińskie. Aby dostać się do służby urzędniczej, trzeba było zostać przez kogoś rekomendowanym.

33 Jeden sążeń chiński (丈) w czasach dynastii Han wynosił około 2,3 m, drzewo miało więc ponad 11 m, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

34 Takie rozłożyste drzewo pod domem wróżyło, że w rodzinie pojawi się człowiek wybitny.

35 Gongsun Zan i Liu Bei uczyli się razem u Liu Zhi’ego, który zajmował się między innymi kwestiami wojskowymi, a razem z Zheng Xuanem pobierał nauki u wielkiego uczonego konfucjańskiego Ma Ronga.

36 Ok. 185 cm, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

37 Zwrot grzecznościowy, odpowiednik staropolskiego „waszmość”.

38 Ok. 208 cm, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

39 Ok. 46 cm, zob. Tamże.

40 Obecnie miasteczko Xiezhou w prowincji Shanxi.

41 Ok. 236 kg – chodzi rzecz jasna o funty chińskie z czasów dynastii Han, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

42 Ok. 7,4 kg – chodzi rzecz jasna o uncje chińskie z czasów dynastii Han, zob. Tamże.

43 Ok. 19 kg – chodzi rzecz jasna o funty chińskie z czasów dynastii Han, zob. Tamże.

44 Tylko krawędzie grotu włóczni były hartowane, dzięki czemu były one twarde i odporne na stępienie, a niehartowany (czyli nieutwardzany) korpus grotu, będąc mniej twardy, zachowywał większą elastyczność i plastyczność, dzięki czemu był bardziej odporny na pęknięcia czy złamania.

45 Ok. 4,16 m – chodzi rzecz jasna o stopy chińskie z czasów dynastii Han, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

46 Jeden z pułkowników armii Hanów.

47 Ok. 16,5 km – chodzi rzecz jasna o mile chińskie z czasów dynastii Han, zob. Wilkinson, Chinese history…, s. 236, 238.

48 Lewym stokiem nazywano zbocze wschodnie, prawym zaś zachodnie, a to z tej przyczyny, że tradycyjne mapy chińskie orientowane były południem do góry – odwrotnie niż nasze współczesne.

49 Dźwięk gongu był sygnałem do odwrotu: „Na dźwięk bębnów do przodu, na dźwięk gongu do tyłu”, zob. 荀子著,《译注荀子》,方飞译注,北京:人民日报出版社,1998,259页. Xuande zamierzał więc zmylić przeciwnika.

50 Czyli Guan Yu (Yunchang) i Zhang Fei (Yide).

51 Czyli z Liu Beiem (Xuandem).

52 Aluzja do przyszłego podziału państwa na trzy królestwa po upadku Cesarstwa Han.

53 Obecnie Changge w prowincji Henan.

54 Godzina 23.00.

55 Obecnie miasto Bozhou w prowincji Anhui.

56 Kolejny problem wynikający ze zwyczaju niezapisywania tonów w transkrypcji. Nazwisko oraz imię tego dowódcy nie brzmią identycznie, jak by to wynikało z tej formy zapisu, naprawdę bowiem nazywał się Cáo Cāo (曹操) – „ao” to jedna sylaba brzmiąca mniej więcej jak polskie „ał”.

57 Szambelan (中常侍) miał wolny wstęp do pałacu i dostęp do cesarza, często więc funkcję tę pełnili eunuchowie, którzy nie mogąc mieć własnego potomstwa, często adoptowali synów.

58 Chińczycy do dzisiaj nierzadko mają inne imiona dla rodziny, a inne dla obcych, inne we wczesnym dzieciństwie, a inne w okresie szkolnym, przy czym nie są to imiona, które widniałyby w dokumentach – dokumenty takie, jak dowód osobisty czy paszport zawierają bowiem wyłącznie imię i nazwisko oficjalne, zob. Zawadzki, Antroponimy chińskie….

59 Jeden z ważniejszych urzędników na dworze cesarza dynastii Późniejszej Han.

60 Miriada to 10 000.

61 Cesarz był uznawany za Syna Niebios, jego posłańców zwano więc Posłami Niebios.

62 Guan Yu zwany jest Księciem Guan – jest to oczywiście tytuł czysto grzecznościowy nadany mu przez późniejszą tradycję.

63 Wojska cesarskie dynastii Han.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cao Xueqin, „Sen o czerwonych pawilonach” – rozdział I

Chińskie wierszy Miłosza problemy

William Shakespeare „Sonet 130”

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *